W najbliższą sobotę na Scenie Restauracja Teatru Muzycznego Capitol będzie miała miejsce premiera monogramu muzycznego Magdaleny Szczerbowskiej. „Za ładna” w reżyserii Eweliny Ciszewskiej to projekt, do którego scenariusz stworzyły Alicja Bral i Magdalena Szczerbowska, teksty piosenek napisał Cezary Wojnarowski (syn aktorki) i Alicja Bral, a muzykę skomponowali: Łukasz Damrych, Zofia Sofinka Imiela, Piotr Dziubek. Monodram już w swej wersji fragmentarycznej, prasowej, próbnej, ograniczonej do zaledwie kilku minut niesie ze sobą olbrzymi potencjał symboliki i metaforyki zakotwiczonej w piasku, ziemi, rekwizycie, różnorodności brzmieniowej i mieszaninie estetyk.
Warto przypomnieć, że Magdalena Szczerbowska znana jest wrocławskiej publiczności jako m.in. Małgorzata w „Mistrzu i Małgorzacie” i Edmea Tetua w „A statek płynie” w reż. Wojciecha Kościelniaka czy Pani Montecchi w „Romeo i Julia” w reż. Jana Klaty. Tym razem, zaprezentuje się w aktorskiej i muzycznej odsłonie indywidualnie.
W monodramie „Za ładna” będą się przeplatać różne konwencje m.in. baśni, stand-upu i liryki. – Pomysł na scenografię i tytuł stał się dla nas przestrzenią do eksploracji. Scena jest i cmentarzyskiem, i łóżkiem, można tu coś zakopać, przyklepać, odcisnąć, osadzić… – opowiadają zgodnie o monodramie reżyserka i aktorka.
„Za ładna” opowiada o kobiecie dociekającej przyczyny własnych porażek i sukcesów. To historia o korzeniach. Takich, z których wyrasta się mimo wszystko i dzięki czemuś. Występ artystki będzie pełen przeżyć, doświadczeń, zawodów, rozkoszy i radości. Muzycznie możemy się spodziewać: etnicznych brzmień, subtelnych nut baroku, drapieżnego pulsu rapu i funkowego groove’u.
Oprac. i fot. D.O.
Prawdziwa rewia musicalowa z tancerzami i muzyką „na żywo” pod batutą gwiazdy Royal Orkiestry – Jarosława Barowa. Zorganizowane z ogromnym rozmachem widowisko pt. „Mamma Mia” przeniesie nas do lat 70′ i wielkiego triumfu szwedzkiego kwartetu ABBA na Eurowizji.
Następnie pobawimy się przy ich największych hitach, przez wszystkie lata świetności tego kultowego zespołu!
Przez niemal dwie godziny poznamy całą historię tego fenomenu muzyki rozrywkowej i usłyszymy na żywo między innymi takie przeboje jak:
Waterloo, SOS, Mamma Mia, Super Trouper, Dancing Queen, I Have A Dream, Hasta Mañana, Money Money Money, Fernando, Honey, Honey, Take a chance on me, Gimme! Gimme! Gimme!, Chiquitita, Voulez-Vous, I Do, I Do, I Do, I Do, I Do czy Knowing Me Knowing You.
Artyści wcielający się w rolę szwedzkich gwiazd, nie tylko swoją aparycją do złudzenia przypominają Anni-Frid Lyngstad, Benny’ego Anderssona, Björna Ulvaeusa i Agnethę Fältskog, ale i brzmią jak oryginalni wokaliści ABBY. Właśnie z tego względu, nawet najwięksi sceptycy są oczarowani końcowym efektem ich występu!
Spektakl ten starszym słuchaczom odświeży wspomnienia z czasów ich młodości, szkolnych dyskotek, zaś tym młodszym przybliży twórczość prawdziwej legendy muzyki jakim była niewątpliwie ABBA.
Sam koncert będzie swoistym hołdem tej fenomenalnej formacji, która na zawsze pozostanie w naszych sercach.
Znacie Resoraki, te muzyczne, a nie motoryzacyjne? Wrocławski zespół, którego nazwa brzmi jak samochodziki dla dzieci, wydał nową płytę. Na czarnej okładce premierowego krążka jest, zdaje się, garbus z deską na dachu prześwietlony promieniami rentgenowskimi. A w środku – równie ciekawie, intrygująco, poetycko, literacko, rockowo i nostalgicznie.
Płyta „Oceany” to 37 minut w niezwykłej przestrzeni dźwięków oczywistych i mniej oczywistych, słów mrocznych i jasnych przebłysków. Gitary: elektryczne, akustyczna i basowa, bębny i klawisze to stały zestaw instrumentów, z którymi kojarzymy Resoraki. Dzięki tym brzmieniom Panowie pozostają wierni swojemu stylowi, zaskakując refleksyjnymi solówkami na klawiszach i recytacją.
Niektórych płyt nie lubię słuchać cicho. Album Resoraków „Oceany” należy to tej właśnie grupy projektów muzycznych, których słuchają sąsiedzi za ścianą, a potem na klatce chodowej pytają, co to było, bo fajne.
Polecam zatem wrocławskie Resoraki, sąsiedzi będą zadowoleni.
W skład zespołu wchodzą: Piotr Romanowski, Tomasz Sikorski, Iwar Romanek, Irek Mierzejewski i Jędrzej Nawara.
Oprac. i fot. Do.
Hedonistyczna postawa wobec życia jest kuszącą propozycją, szczególnie na czas ferii zimowych. Przyjemność ponad wszelkie inne doznania, rozkosz zmysłowa i fizyczna, unikanie cierpienia i przykrych doświadczeń … taką perspektywę poznawczą wyznaczył mi mały atlas hedonistyczny, piękna publikacja od wydawnictwa Znak.
W połowie stycznia swoją premierę miała książka „Wenecja. Mały atlas hedonistyczny”, autorstwa Lucie Tournebize i Guillaume’a Dutreix. Dziś dwa słowa o publikacji.
„Wenecja. Mały atlas hedonistyczny” Lucie Tournebize, Guillaume Dutreix w tłumaczeniu Justyny Nowakowskiej przyciąga czytelnika jakością wizualną. W warstwie językowej ukrywa się tu dużo ciekawostek podanych w zwięzłej i zalotnej formie. Zacytuję fragment lokujący nas blisko zbliżających się Walentynek. „Własny most miały również kobiety lekkich obyczajów. Schodziły się one na Most Sutków, gdzie pokazywały nagie piersi, aby zwabić klientów. Zakochani zwykli się całować pod Mostem Westchnień, ale nie należy zapominać, że to zadaszone przejście prowadziło do więzienia, a rzeczone westchnienia były wyrazem rozpaczy skazańców żegnających się z życiem na wolności.”
O niezwykłym miejscu, widzianym z góry, czytamy:
„Z lotu ptaka Wenecja wygląda jak ryba, której połowę tworzą dzielnice zwrócone w stronę stałego lądu, a ogon – sestiere Castello. Nie zawsze tak było.”
Z rozdziału o sztuce budowania możemy się dowiedzie, że „w Wenecji trudno o kąt prosty: podłogi i ścianki działowe zaprojektowano tak, aby zabudowa mogła się poruszać. To właśnie dlatego, przechodząc przez szerokie sale pałaców, można poczuć wibracje gruntu”.
Dalej czytamy o narodzinach gondoli, perłach weneckiej architektury i krajobrazu. Wstępujemy do warsztatu mistrza szklarskiego i odkrywamy weneckie studnie.
Autorzy przewodnika – dziennikarka, autorka przewodników i fotograf specjalizujący się w zdjęciach architektury częstują nas stylowym upominkiem, rarytasem dla podróżników. Dzięki lekturze atlasu możemy przechadzać się po nieoczywistych miejscach, sekretnych tarasach, ukrytych ogrodach i dać sobie pozwolenie na zgubienie się w labiryncie uliczek poza najbardziej obleganymi dzielnicami. Niezwykła dbałość o każdy szczegół tej publikacji podbija jej walor hedonistyczny i kusi czytelniczą przyjemnością.
Oprac. i fot. Do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.
Na scenie występują wyjątkowi wrocławscy artyści: Magdalena Zawartko i Artur Caturian, a także artyści Wroclove Musical Choir, Everest Production oraz chór Studium Musicalowego Capitol.
Muzyka Zbigniewa Wodeckiego zyskuje nowy blask w widowisku, które łączy śpiew, taniec, akrobatykę i teatr. „Zbudujmy świat” to spektakl, w którym na oczach widowni powstaje ciepła, przytulna przestrzeń — kontrast dla codziennego pędu, zgiełku i nadmiaru bodźców. Metafora budowania świata opartego na życzliwości, bliskości i nadziei odnosi się zarówno do rzeczywistości wokół nas, jak i do tej bardziej intymnej — obecnej w domach, relacjach i emocjach.
Całość reżyseruje Kamil J. Przyboś, tworząc widowisko pełne światła, energii i wzruszeń — opowieść o marzeniach i wspólnym budowaniu świata, zarówno tego realnego, jak i muzycznego.
Za choreografię odpowiada Dominika Garbacz, nadając przedstawieniu dynamikę, spójność i wyrazisty taneczny charakter.
O przygotowanie wokalne dba Magdalena Zawartko, czuwając nad brzmieniem i interpretacją utworów.
Produkcję realizuje Everest Production – agencja artystyczno-produkcyjna z wieloletnim doświadczeniem w tworzeniu autorskich spektakli teatralnych i widowisk scenicznych prezentowanych w Polsce i za granicą. W dorobku agencji znajdują się m.in. spektakle „Prometeusz”, obchodzący niedawno 10-lecie obecności na scenach, oraz familijne widowisko „Pinokio”. Everest Production jest również współodpowiedzialna za realizację wielu dużych projektów artystycznych dla miasta Wrocław, w tym widowisk „75 – powojenna Historia Wrocławia” oraz „Gwiazdozbiór Aniołów”, przygotowanego z okazji 20-lecia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Projekt dofinansowany ze środków KPO dla Kultury.
Realizacja:
Kamil J. Przyboś – scenariusz i reżyseria
Dominika Garbacz – choreografia
Magdalena Zawartko – przygotowanie wokalne
Sara Skrajna – kostiumy
Marcin Smiatek – reżyseria świateł
Paweł Łosik, Adam Bąkowski – realizacja dźwięku
Wystąpią artyści Wroclove Musical Choir i Everest Production.
Soliści: Magdalena Zawartko oraz Artur Caturian
Muzyka na żywo w wykonaniu chóru Studium Musicalowego Capitol pod opieką Magdaleny Zawartko oraz Orkiestry Kameralnej Silesian Art Collective pod kierownictwem Mateusza Walacha.
Narodowe Forum Muzyki łączy sztuki, nie od dziś wiadomo, że w jego wnętrzach odbywają się wernisaże, wystawy, spotkania, warsztaty i oczywiście – koncerty. Czwartego lutego 2026 roku korespondencja sztuk w NFM zyskała nowy walor.
Tego dnia odbył się wernisaż ciekawej wystawy jubileuszowej Chóru NFM, a także na wyjątkowy koncert Van Gogh we mnie w wykonaniu artystów jubilatów.

Mozaika CHÓR NFM, zdj. Łukasz Rajchert
Wernisaż rozpoczął się o godz. 18.00 w foyer NFM na poziomie -3, co ważne – wystawę będzie można oglądać do 28 czerwca 2026 roku, o czym warto pamiętać, bo to interesująca koncepcja portretów artystów Chóru NFM osadzona w oryginalnych wnętrzach.
Już od dwudziestu sezonów muzycy Chóru NFM swoimi głosami wzbogacają koncerty w NFM i na całym świecie. Z tej okazji organizatorzy wystawy postanowili przybliżyć publiczności sylwetki śpiewaków i śpiewaczek tworzących zespół, z czego zrodził się pomysł na indywidualne portrety, które wykonał Łukasz Rajchert, fotograf od lat związany z instytucją. Sesja zrealizowana została w nurcie cast portrait, a jej inspiracją były między innymi piękne, naturalne ujęcia autorstwa Annie Leibovitz. Idźcie, zobaczcie, to interesujące przeżycie wizualne. Może odkryjecie zasadę w pomyśle na zdjęcie skarpetek ze stóp śpiewaków?
Ukoronowaniem wieczoru był koncert Chóru NFM. Rozpoczął się on o godz. 19.00 w Sali Głównej ORLEN. „Van Gogh we mnie” okazał się niezwykłym projektem multimedialnym, który przeniósł melomanów w świat fin de siècle. Koncert był spotkaniem m.in. z utworami Saint-Saënsa, Debussy’ego, Mahlera czy Schönberga oraz obrazami malarzy przełomu wieków m.in. Vincentem van Goghiem i Gustavem Klimtem.
Multimedialne widowisko tworzono na żywo przy udziale sztucznej inteligencji, która analizowała emocje płynące od artystów i publiczności oraz przetwarzała je w ożywione obrazy. Arcydzieła malarstwa wyświetlane w tle sceny wybuchały jaskrawymi kolorami lub roztapiały się w niskich dźwiękach. A to wszystko za sprawą czterech milionów cyfrowych mikropędzli, Chóru NFM i publiczności – jak tłumaczyli twórcy przed koncertem. Multimedialne doświadczenie głosiło ideę pokoju. Chór NFM zabrzmiał znakomicie, a finałowa scena wyjścia artystów z półmroku wzbudziła aplauz publiczności.
W programie koncertu znalazły się następujące utwory:
- Saint-Saëns
Deux choeurs op. 68: Calme de nuits; Les fleurs et les arbres
C. Debussy Trois chansons de Charles d’Orléans; Les Angélus (oprac. C. Gottwald), Des pas sur la neige (oprac. C. Gottwald)
E. Satie Gymnopédie nr 1 (oprac. W. Knight)
A. Mahler Die stille Stadt oraz Laue Sommernacht z cyklu Drei frühe Lieder (oprac. C. Gottwald)
G. Mahler Im Abendrot (Adagietto z V Symfonii cis-moll; oprac. C. Gottwald)
R. Strauss Traumlicht z cyklu Drei Männerchöre TrV 270
G. Mahler Ich bin der Welt abhanden gekommen z cyklu Rückert-Lieder (oprac. C. Gottwald)
A. Schönberg Dreimal tausend Jahre op. 50a; Friede auf Erden op. 13
Wśród wykonawców tego wieczoru znaleźli się:
Lionel Sow – dyrygent
Natalia Kiczyńska – sopran
Joanna Rot, Ewelina Wojewoda – alty
Adam Cieślak – tenor
Grzegorz Zajączkowski – bas
Chór NFM
Koncepcja oryginalna Netherlands Chamber Choir w koprodukcji ze studiem fuse*
Koncepcja muzyczna, opieka kuratorska i reżyseria – Tido Visser
Koncepcja wizualna, projekt i kodowanie kreatywne – fuse*
Autorzy projektu dziękują Van Gogh Museum and Belvedere
Produkcja techniczna – TOT
Koncert trwał nieco ponad godzinę.
Oprac. do.
W Muzeum Narodowym o przygotowaniach do premiery musicalu „Kościuszko” opowiadał Konrad Imiela – dyrektor artystyczny Teatru Muzycznego Capitol. Spotkanie prowadził Michał Pieczka.
Premiera spektaklu planowana jest na październik 2026, a 1 lutego –kilka dni przed 280. rocznicą urodzin Tadeusza Kościuszki reżyser i autor libretta wyjawił kilka szczegółów inscenizacji i fascynacji postacią.
„Nie bez znaczenia dla mnie jest fakt, że spektakl powstaje w mieście, w którym jedną z największych atrakcji turystycznych jest Panorama Racławicka. Przez Panoramę postać Tadeusza Kościuszki zrosła się z Wrocławiem, który stał się naturalnie właściwym miejscem do opowiedzenia jego biografii w formie musicalu” – mówił Konrad Imiela.
W książce Alexa Storozynskiego „Kościuszko. Książę chłopów” autor libretta znalazł dużo ciekawych wątków dotyczących m.in. walki Kościuszki nie tylko o prawa chłopów, ale i Żydów, amerykańskich Indian, kobiet i wszystkich innych ofiar dyskryminacji. Bohater insurekcji opisywany jest tutaj jako książę tolerancji.
Dziś mamy potrzebę pozytywnego mitu, który miałby potencjał zjednoczenia wszystkich, których teraz, przewrotnie, łączy odmienność poglądów, relacji i wizji. Musical jest tworzony zgodnie z myślą, że życie w tolerancyjnym społeczeństwie akceptującym każdą inność to rzecz zupełnie podstawowa- jeśli chcemy sprostać wyzwaniom historii – dodaje reżyser.
Dowiedzieliśmy się, że Tadeusz Kościuszko potrafił robić na drutach, malował obrazy, grał na fortepianie, śpiewał, pisał listy, pasjonował się ogrodnictwem i stolarstwem. Ale nie potrafił przegrywać.
W inscenizacji nie zabraknie epizodu amerykańskiego i miłosnego naczelnika insurekcji kościuszkowskiej. Muzykę do spektaklu tworzy Grzegorz Rdzak, znany m.in. ze współpracy kompozytorskiej przy „Mocku. Czarnej burlesce”.
„Wolność, równość, miłość ponad wszystkie stany” – to motto musicalu. W kolejce po bilety możemy ustawiać się przed wakacjami.
Oprac. i fot. Do
Minimalistyczny w formie i treści, czarujący bezgranicznymi walorami siły wyobraźni, ciepły, delikatny i poruszający … – o spektaklu „Baaach”, który powstał jako koprodukcja WTL i Fundacji LALE.Teatr trudno napisać, że jest dobry, bo to spektakl rewelacyjny.
Premierowe przestawienie Tomasza Maśląkowskiego zaspokaja potrzeby ograniczania przebodźcowania, rozwija wyobraźnię, otwiera na świat magii teatralnej. W warstwie metaforycznej opowiada o wszystkim, co chcemy w nim zobaczyć, w warstwie realistycznej jest zbudowane z pudeł. Stanowi twórczą egzemplifikację powiedzenia, że mniej znaczy więcej.
W spektaklu „Baaaach” występują aktorzy Wrocławskiego Teatru Lalek – Kamila Chruściel i Piotr Starczak. Jako znakomici animatorzy kartonów obracają nimi, rzucają, układają, stawiają… budują z ich pomocą nastroje, emocje i relacje. A na koniec nawet stawiają… dom. Towarzyszy im w tych przewrotach wyobraźni wielogłosowa muzyka klasyczna stworzona przez Grzegorza Mazonia. To znaczy Grzegorz Mazoń wraz z Eweliną Opłatkowską wyśpiewują fragmenty utworów Jana Sebastiana Bacha okalając przestrzeń sceny dźwiękową polifonią. W warstwie muzycznej widz dostaje cudowne współbrzmienie lub znaczące zacięcia np. w scenach, kiedy coś się psuje w relacjach bohaterów.
„Baaacha!” świetnie się ogląda i słucha. Wizualnie i muzycznie jest zredukowany do rzeczy najważniejszych, subtelnie częstuje kolorem i dźwiękiem, nie atakuje nadwrażliwych i neuroatypowych. Raczej budzi ich podziw, co potwierdzają reakcje oczarowania dzieci i bobasów płynące z widowni.
„Baaach!” jest spektaklem dla dzieci od lat trzech. Ale z powodzeniem każdy może mieć przyjemność z jego oglądania. W przewrotach kartonowych pudeł inscenizacja pomaga dostrzec opowieść o budowaniu relacji, o zmianie, o trudnościach i o tym, że czasem coś się psuje i potrzeba czasu, żeby to odbudować. Uświadamia, że do naprawiania niezbędny jest drugi człowiek i cierpliwość w jego poznawaniu.
„Baaachowskie” wariacje z pudełkami to także opowieść o oswajaniu, bierze nieśmiałego widza za bary, żeby przypomnieć o Małym Księciu i jego przygodzie z lisem.
„Mam w głowie pudło” – powiedział po premierze twórca spektaklu- Tomasz Maśląkowski. Idźcie z dziećmi zobaczyć to „Baaachowskie!” pudło, bo to cały świat w czterdziestu minutach.
Oprac. i for. Do.








































