Mamy wspaniałe wieści z Capitolu! Trzymamy kciuki, żeby się udało.
Konkursy 41. Przeglądu Piosenki Aktorskiej, odwołanego na kilka dni przed rozpoczęciem, dokończony zostanie jesienią. Konkursowa edycja PPA odbędzie się w dniach 9-15 października 2020. Na wszystkie spektakle i koncerty zapraszamy do Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu.
Sprzedaż biletów na offy, II etap i Finał Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki rozpoczyna się w najbliższy wtorek, 18 sierpnia, w południe. Bilety kosztują od 1 zł za offy do 160 zł za Koncert Finałowy, uczestnicy programu Nasz Wrocław Karta Premium mogą skorzystać z 20% zniżki.
Przypominamy, że marcowe bilety straciły ważność!
Tutaj ppa.wroclaw.pl/repertuar-i-bilety znajdą Państwo repertuar i informacje o tym, jak będzie wyglądała sprzedaż.
Konkurs Aktorskiej Interpretacji Piosenki
Pierwszy etap konkursu – eliminacje – miały miejsce w lutym tego roku. Rada Artystyczna PPA wyłoniła w nich 23 wykonawców, których zobaczymy na Dużej Scenie Capitolu w II etapie już 12 października 2020. O tym, kto spośród konkursowej “dwudziestki trójki” przejdzie do finału, dowiemy się tego dnia wieczorem.

Autorem plakatu 41. PPA jest Jacek Staniszewski, malarz, grafik, muzyk, profesor iwykładowca ASP w Gdańsku, autor scenografii i kostiumów, projektant plakatów dokoncertów, spektakli, wystaw, znany ze współpracy graficznej z m.in. Apteką, Blenders,Ścianką, Bielizną, Tymonem Tymańskim, Olo Walickim, Leszkiem Możdżerem.
Na Koncert Finałowy organizatorzy zapraszają 15 października. Jak zawsze, ten wieczór składać się będzie z dwóch części. Pierwszą część koncertu – występy finalistów konkursu – wyreżyseruje Paweł Palcat.
Finalistów będą oceniać: Anna Gacek – dziennikarka muzyczna, Magdalena Popławska – aktorka, Justyna Szafran – aktorka, Marcin Liber – reżyser i Jacek „Budyń” Szymkiewicz – muzyk.
W drugiej części Koncertu Finałowego wystąpi Ralph Kaminski z piosenkami Kory. Rok po spektakularnym zwycięstwie w Konkursie Aktorskiej Interpretacji Piosenki artysta stoi w rzędzie legend PPA. Raz, że jest rekordzistą, gdy idzie o liczbę startów (triumf na 40. PPA był zwieńczeniem podejścia nr 4); dwa, że kiedy już wygrał – wygrał w stylu bezlitośnie miażdżącym konkurentów, po czym natychmiast przystąpił do pracy nad nowym programem-albumem. Tym razem o sobie opowie nam słowami Maanamu.
Konkurs Off
Offowe prezentacje rozpoczną się 9 października. W tym roku w konkursie scenariuszy wybrano siedem spektakli:
Najczęściej zadawane pytania. Rewia Drag Queen, Novy Ruch Teatr, reż. Piotr Soroka
Bronisław Piłsudski Was Here. Musical na wałki, Fundacja Pomysłodalnia
Modlitwy (tych, którzy się nie modlą), Małgorzata Wojciechowska i Maciej Zakrzewski
Kwadrat, reż. Ewa Kaim i Radosław Maciąg
Mury krzyczą albo Uliczna śpiewka, reż. Magda Drab
Śmierć Człowieka-Wiewiórki, reż. Robert Traczyk
Biała szmata, reż. Magdalena Nykiel
Konkurs Off będzie się odbywał po raz piętnasty. Podczas każdej edycji PPA widzowie mogą obejrzeć od sześciu do dwunastu offowych przedstawień. Bilety na te spektakle kosztują złotówkę. Autorzy projektów otrzymują dofinansowanie i wsparcie produkcyjne, a najlepsze przedstawienie nagradzane jest statuetką Tukana Off i nagrodą w wysokości 10 tysięcy zł.
Podczas tegorocznej edycji w Jury Nurtu Off zasiądą: Agata Saraczyńska – dziennikarka, Filip Zawada – pisarz, muzyk, fotograf, Grzegorz Laszuk – reżyser – lider Komuny Warszawa, i Tomasz Leszczyński – aktor, muzyk.
mat. pras.
Autorem plakatu 41. PPA jest Jacek Staniszewski, malarz, grafik, muzyk, profesor iwykładowca ASP w Gdańsku, autor scenografii i kostiumów, projektant plakatów dokoncertów, spektakli, wystaw, znany ze współpracy graficznej z m.in. Apteką, Blenders,Ścianką, Bielizną, Tymonem Tymańskim, Olo Walickim, Leszkiem Możdżerem.
„Pepe i Melek na tropie” to znakomita, mądra lektura w rozmiarze XXL dająca tyle radości z czytania, co z oglądania. Grażyna Lutosławska – pisarka i dziennikarka oraz Robert Romanowicz – malarz i ilustrator są sprawcami tego wielkoformatowego (270 x 370) dzieła dla dzieci, przy którym rodzice, dziadkowie i ciocie także rozpływają się w zachwycie.

„Pepe i Melek na tropie” Grażyna Lutosławska, Robert Romanowicz, Wydawnictwo Warstwy
Każdemu z czterdziestu dwu rozdziałów towarzyszy krótkie zdarzenie i okalająca słowa czarno-biała ilustracja. Grażyna Lutosławska przedstawia czytelnikowi zabawną, refleksyjną, mądrą opowieść o przyjaźni, przywiązaniu, szczęściu. Kunsztownie prowadzi narracje, tak, żeby i starszy i młodszy miał dużą przyjemność ze spędzenia czasu z niezwykłą gromadką. Autorka najpierw przedstawia czytelnikowi Pana Patyczaka, który wszystko wie najlepiej i wróbelka Melka, który nie wie prawie nic, nawet latać jeszcze nie potrafi. Pan Patyczak lubi spokój i porządek, a wróbelek Melek chciałby, żeby w końcu coś się wydarzyło, … coś wielkiego!
Pewnego dnia Pan Patyczak gubi swoje odbicie w lustrze i rusza do lasu, by je odnaleźć, a Melek spada z gałęzi sosny, na której spędził całe dotychczasowe życie – i nagle wszystko się zmienia. Bohaterowie postanawiają pomóc sobie nawzajem, przy okazji wywołując prawdziwą rewolucję w lesie. Uczą siebie, i innych przy okazji, czym jest szczęście, strach, przyjaźń…

„Pepe i Melek na tropie” Grażyna Lutosławska, Robert Romanowicz, Wydawnictwo Warstwy
Mądrej i przezabawnej opowieści Grażyny Lutosławskiej towarzyszą wyjątkowe ilustracje – wielkoformatowe, ręcznie naszkicowane ołówkiem rysunki lasu i jego mieszkańców autorstwa Roberta Romanowicza.
Ilustracjom zaś towarzyszą złote myśli wypowiadane przez bohaterów historii.
„Przecież można być i latać jednocześnie”.
„Teraz już rozumiem, dlaczego gdy się myśli, to nie można robić w tym samym czasie nic innego. Trzeba pilnować, żeby czoło się nie wyprostowało”.
„Ale przecież to, że czegoś nie widziałem, nie znaczy wcale, że tego nie ma”.
Znakomita lektura i album z rysunkami w jednym. Frajda dla młodszych i starszych.
tekst i foto: Dorota Olearczyk
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Warstwy.
Park Południowy o powierzchni około 30 ha, swoją część spacerową między ul. Powstańców Śląskich, Sudecką, Kutnowską, Ślężną, a Pułtuską udostępnia bezpłatnie niezależnie od pory roku i dnia. I całe szczęście, bo szpalery platanów i lip z kobiercem kwiatowym na osi w kierunku stawu świetnie ogląda się o świcie i po zmierzchu.
Rozległe polany z pojedynczymi okazami drzew w pogodne weekendy zapełniają się spragnionymi kontaktu z zielenią mieszkańcami Wrocławia. Fontanny w stawie przyciągają spragnionych kontemplacji, a pomnik Chopina błyszczy od froterujących jego stopę miłośników pamiątkowych fotografii.
Od niedawna park odwiedza regularnie para czapli siwych i kaczka albinoska. Obserwacje można prowadzić z jednoprzęsłowego stalowego mostka z ażurową, kutą balustradą, z której co jakiś czas znikają kłódki (dowody „stalowej” miłości). Park Południowy ma swój taras widokowy wysunięty w głąb stawu i wzgórze przy nasypie. Kiedyś na jego szczycie można było przysiąść w pawilonie, dziś wzniesienie Bendera nie ma już tam altany, bo spłonęła w 2018 roku.
Doskonałym źródłem informacji na temat m.in. Parku Południowego jest „Leksykon zieleni Wrocławia” wydany przez wrocławską oficynę Via Nova. Zachęcamy do czytania i spacerowania, ale z powodu wagi albumu te dwie czynności warto byłoby robić oddzielnie.
tekst i foto: Dorota Olearczyk
Publicystyka:
„Leksykon zieleni Wrocławia” praca zbiorowa Wydawnictwa Via Nova
Park Skowroni był terenem dawnych nekropolii. Dziś chodząc alejkami można jeszcze poczuć pod stopą twardy fragment kamienia, może nawet płyty nagrobnej. Teren o powierzchni 26,5 ha otoczony jest al. Armii Krajowej, ul. R. Weigla, Ślężną, ogródkami działkowymi, cmentarzem Żołnierzy Armii Radzieckiej i ul. Spiską. Spacerowicze i biegacze mają do nieograniczonej dyspozycji aleje platanową, lipową i topolową. Rodziny z dziećmi – plac zabaw.
Wchodząc do parku od strony szpitala wojskowego przywita nas kilka drzewek owocowych (jabłoń i śliwa). Wiśnia wonna o malowniczym przekroju, po której pniu chętnie wspinają się dzieci i swoje spotkania odbywa tu starsza młodzież, kusi także tropicielsko nastawione psy.
Na terenie parku oprócz popularnych klonów, lip, jesionów, czy sosen, znajdujemy drzewa okazowe np. sosna wejmutka, dąb szypułkowy, klon srebrzysty, czy leszczyna turecka.
Park Skowroni przyciąga spacerowiczów swoją dzikością i bujnością zieleni. Wytyczona ścieżka biegowa ma swoich amatorów rano, w południe i wieczorem.
Jeśli chcecie zobaczyć kowaliki, czy dzięcioły zielone to Park Skowroni jest dobrym miejscem na takie obserwacje.
Doskonałym źródłem informacji na temat m.in. Parku Skowroniego jest „Leksykon zieleni Wrocławia” wydany przez wrocławską oficynę Via Nova. Zachęcamy do czytania i spacerowania, ale z powodu wagi albumu te dwie czynności warto byłoby robić oddzielnie.
tekst i foto: Dorota Olearczyk
Publicystyka:
„Leksykon zieleni Wrocławia” praca zbiorowa Wydawnictwa Via Nova
Park Grabiszyński powstał na obszarze dawnej nekropolii. Ma powierzchnię 48 ha i położony jest pomiędzy ulicą Grabiszyńską, Aleją Generała Józefa Hallera, osiedlem domków jednorodzinnych – Grabiszynek i rzeką Ślęzą.
Wśród atrakcji tego terenu spacerowicze znajdą m.in aleję lipową, pole golfowe, plac zabaw, siłownię, górkę Skarbowców. To rozległy teren pełen miejsc pamięci. Cmentarz Żołnierzy Polskich, położony tuż przy pętli tramwajowej, na wzniesieniu, przyciąga wzrok betonowymi husarskimi skrzydłami.
W Parku Grabiszyńskim znajduje się też Górka Mała Sobótka wpisana do rejestru zabytków. Obok niej stanęła niedawno siłownia. Nieopodal jest polana i boisko. Modrzewiom, lipom, dębom, leszczynom, świerkom, cisom i bukom rozstawionym przy ścieżkach towarzyszą gęste krzewy.
Zachęcamy do osobistych, rodzinnych i przyjacielskich peregrynacji po obszarze Parku Grabiszyńskiego. Ponoć niedaleko, za stróżką, na Oporowie grasuje Mamut.
Doskonałym źródłem informacji na temat m.in. Parku Grabiszyńskiego jest „Leksykon zieleni Wrocławia” wydany przez wrocławską oficynę Via Nova. Zachęcamy do czytania i spacerowania, ale z powodu wagi albumu te dwie czynności warto byłoby robić oddzielnie.
tekst i foto: Dorota Olearczyk
Publicystyka:
„Leksykon zieleni Wrocławia” praca zbiorowa Wydawnictwa Via Nova
Podczas koncertu 14 sierpnia NFM Filharmonię Wrocławską poprowadzi Bassem Akiki, a partię solową wykona Marcin Zdunik. Wysłuchamy dwóch dzieł, które różni prawie wszystko: stylistyka, czas powstania oraz założenia kompozycyjne. II Koncert na wiolonczelę i orkiestrę symfoniczną Pawła Mykietyna jest nowym utworem polskiego twórcy, z kolei Obrazki z wystawy Modesta Musorgskiego to powszechnie znane i lubiane miniatury fortepianowe – tego wieczoru zabrzmią w rzadko prezentowanej wersji, a w ostatniej ich części po raz pierwszy usłyszymy brzmienie organów NFM!
Swoje prawykonanie II Koncert na wiolonczelę i orkiestrę symfoniczną Mykietyna miał w marcu ubiegłego roku w Warszawie. Partię solową zagrał rozpoznawalny, mający szeroki repertuar i chętnie sięgający po dzieła współczesne Marcin Zdunik, a całość poprowadził Bassem Akiki. Ci sami artyści wystąpią również podczas tego koncertu. Utwór został znakomicie przyjęty, był chwalony zwłaszcza za komunikatywność i emocjonalność języka muzycznego.
Suita Obrazki z wystawy to jedno z najbardziej znanych dzieł Musorgskiego. Powstała jako wyraz hołdu złożonego przez kompozytora przyjacielowi, malarzowi Wiktorowi Hartmannowi. Rosyjski twórca umuzycznił wybrane obrazy kolegi. Poszczególne ogniwa to m.in. melancholijny Stary zamek, Bydło, figlarny Taniec kurcząt w skorupkach, muzyczny portret bogatego i biednego Żyda, czyli Samuel Goldenberg i Szmul, upiorna Chatka na kurzej stopce i wieńcząca dzieło monumentalna Wielka Brama Kijowska. Suita Musorgskiego w oryginale była przeznaczona na fortepian, jednak prędko doczekała się licznych opracowań na orkiestrę. Najbardziej znana jest bez wątpienia aranżacja przygotowana przez Maurice’a Ravela. Podczas tego koncertu utwór zabrzmi w znacznie rzadziej wykonywanej orkiestracji Waltera Goehra z 1942 roku.
Instrument został zaprojektowany i wykonany przez organmistrzów z pracowni Orgelbau Klais z Bonn, która szczyci się ponadstuletnią tradycją i doświadczeniem.
Wykonawcy:
Bassem Akiki – dyrygent
Marcin Zdunik – wiolonczela
NFM Filharmonia Wrocławska
Program:
P. Mykietyn II Koncert na wiolonczelę i orkiestrę symfoniczną
M. Musorgski Obrazki z wystawy
Czas trwania: 60′
W koncercie nie przewidziano przerwy.
Organizatorzy zapewniają, że są w stałym kontakcie ze służbami sanitarnymi i organizują wydarzenia zgodnie z ich zaleceniami i wytycznymi. Wszystkie koncerty odbywają się bez przerw.
mat. pras.
fot. Jacek Poremba
Z wielką radością zawiadamiamy, że już od 13 sierpnia przy pl. Teatralnym będzie można zobaczyć „Calineczkę”, „Skarpety i papiloty„,”Tesla vs Edison„, „Dżunglę” oraz nowy cykl warsztatowy „Bawimy się w teatr!”.
Radość z ponownego spotkania nie może jednak sprawić, że zapomnimy o bezpieczeństwie i zdrowiu- mówią pracownicy WTL. W związku z aktualną sytuacją epidemiczną wprowadziliśmy nowe zasady, służące ochronie zarówno Was – Widzów, jak i nas – pracowników Teatru. Bardzo prosimy o zapoznanie się z nimi i o ich przestrzeganie. Pamiętajmy, że zachowując ostrożność, chronimy przed zarażeniem nie tylko siebie, ale i innych.
Zakup biletów odbywa się drogą internetową pod adresem: bilety.teatrlalek.wroclaw.pl
Na warsztaty obowiązuje rezerwacja miejsc: [email protected]
T: 71 335 49 11-12
Publicystyka:
https://pik.wroclaw.pl/temperamentna-rodzinka-lisow-n4033-html/
https://pik.wroclaw.pl/pojedynek-staego-ze-zmiennym-n4957-html/
Dać nura w zieloność, czyli „Dżungla” we Wrocławskim Teatrze Lalek
Autorka popularnego bloga „National Geographic” o nazwie „Gory Details” zaprasza czytelników w fascynującą podróż do świata ohydy i paskudztw.
Dla Eriki Engelhaupt nie ma tematów tabu. Dziennikarka naukowa zuchwale mierzy się z tym, co obrzydliwe i chorobliwe, z tematami, których nie wypada poruszać w towarzystwie.
W książce „Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki” pisze m.in. o najbardziej morderczych ssakach, o biologu, który pozwalał się ukąsić owadom, przygląda się z bliska roztoczom żyjącym na naszych twarzach.

„Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki” Erika Engelhaupt, Wydawnictwo Burda Media Polska
W krótkich rozdziałach czytamy o: zjadaniu robaków, ciałach w procesie rozkładu, psach, które podjadają swoich panów, zamiłowaniu much do jedzenia spermy, górach tłuszczu, które zatykają kanały, próbach przeszczepu głów, małych pajączkach zjadających swoje matki, łechtaczce i menstruacji, nekrofilii pingwinów, kaczek i wron, nużeńcach na twarzy, nicieniach w oku i robakach zjedzonych z surowym ślimakiem i gnieżdżących się w człowieczym mózgu, a także o tym, jak nosem można wykryć chorobę.
Jeśli tego będzie nam mało to możemy zanurzyć się metaforycznie i badawczo w woskowinie usznej, kale, który leczy, psychozach, mizofonii, czyli złości i niepokoju w reakcji na określone dźwięki. Same rarytasy, nic tylko czytać i dzielić się odkryciami.

„Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki” Erika Engelhaupt, Wydawnictwo Burda Media Polska
Napisana z polotem, skrząca się humorem książka przynosi odpowiedzi na wszelkie pytania, których nie mieliśmy odwagi zadać. Polecam jednak jej czytanie z przerwami na powąchanie czegoś subtelnego, dotknięcie czegoś delikatnego. Do podjadania podczas lektury raczej nie zachęcam.
tekst: Dorota Olearczyk
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Burda Media Polska.


































