Michał Bajor, dziewiątego grudnia, wystąpił w Sali Teatralnej Impartu z programem „Od Kofty… do Korcza”. Dwupłytowy album z utworami mistrzów, na rynku fonograficznym ukazał się już jakiś czas temu, a publiczność nagradza ich wykonawcę z Opola owacjami zarezerwowanymi dla najlepszych premier muzycznych, czy teatralnych. I nie ma w tym nic dziwnego, bo artysta ma styl, szyk, klasę i nienaganną formę, dlatego jego grono zwolenników wcale nie maleje. A owacje na stojąco po bisie, długa kolejka po autograf i zdjęcie z artystą tylko potwierdzają niesłabnącą popularność Michała Bajora. Jego popularność szlachetnieje, nabiera purpurowych barw i kryształowo- aksamitnej poświaty, którą artysta posypuje delikatnie dystansem, żartem i autoironią.
Michał Bajor swoje koncerty zapowiada sam. Opowiada anegdoty związane z utworem, który zaśpiewa lub zaśpiewał, wspomina zabawne sytuacje, które przytrafiły mu się w życiu prywatnym i scenicznym, zdradza jakie relacje łączą lub łączyły go z Jerzym Kamasem, Januszem Stokłosą, Jonaszem Koftą, Wojciechem Młynarskim… Jego koncertów słucha się z rozrzewnieniem i ogromną przyjemnością. Wszak to niekwestionowany mistrz gatunku. Piosenka aktorska w jego interpretacji wspięła się na wyżyny. „Ogrzej mnie”, „ Mandaley”, „Nie opuszczaj mnie” prezentowane podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej zawsze wbijały w fotel i nie inaczej jest dziś.
Podczas niedzielnego koncerty w Imparcie Michał Bajor zabrał nas w świat swojego niepowtarzalnego teatru piosenki pełnego wspomnień, liryki, dramatyzmu i żartu.
Parafrazując „Popołudnie” Kofty, można by rzec, oby więcej takich dni.
tekst: Dorot Olearczyk
foto: Julian Olearczyk
Strefa Kultury Wrocław, szóstego grudnia, zaprosiła na ostatni w tym roku kalendarzowym koncert w cyklu „Przed Premierą”. Mikołajki, dla osób które zdecydowały się spędzić je w Imparcie, okazały się wspaniałym prezentem do albumu z kolekcjami pięknych chwil.
Kolejny wieczór z cyklu „Przed premierą”, którego bohaterami są najzdolniejsi polscy wykonawcy młodego pokolenia, mogący niebawem stanowić czołówkę polskiej sceny muzycznej rozpoczął się z nieznacznym opóźnieniem. Gospodarzem spotkania, był już tradycyjnie, wybitny znawca piosenki artystycznej – Bogusław Sobczuk, a bohaterką wieczoru – Małgorzata Walenda. Na fortepianie grał Jasiek Kusek, który w sztuce akompaniatorskiej nie ma sobie równych.
Najpierw artystka zauroczyła nas podczas ubiegłorocznej, 39. edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Jej głos podczas Konkursu Aktorskiej Interpretacji brzmiał znakomicie, wyróżniał się barwą, intonacją, naturalnością i nienaganną frazą w wysokich i niskich rejestrach, w piosenkach skocznych i balladowych. Otrzymała kilka nagród m.in. za najlepsze wykonanie polskiej piosenki. Zaśpiewała wtedy kompilację „Do kogo idziesz”/„Ogień” (tekst: Bogdan Loebl, muzyka: Tadeusz Nalepa) oraz „Oczko” z tekstem i muzyką Natalii Grosiak. A dziś, to jest 6 grudnia w impartowskim cyklu „Przed premierą” zauroczenie i podziw dla jej kunsztu wykonawczego sięgnął zenitu. Interpretacje „Na kulawej naszej barce” Agnieszki Osieckiej i „Posmodernizmu” Jacka Kaczmarskiego zabrzmiały zjawiskowo. Słuchaliśmy z największą przyjemnością „Żegnaj kotku” z repertuaru Hanny Banaszak i „Jestem w niebie” Franka Sinatry. Małgorzata Walenda śpiewała tak jak oddychała, naturalnie, pięknie i urokliwie. I z całą pewnością można stwierdzić, że jest genialną adeptką sztuki musicalowej. Obecnie, studiuje w krakowskiej szkole teatralnej, ale jej pierwszą wyuczoną kompetencją jest logopedia.
Fraz Jaśka Kuska i wokalu Małgorzaty Walendy można słuchać w nieskończoność.
tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyki Dorota Olearczyk
Koleżanka poleciła mi książkę, której premiera miała miejsce już jakiś czas temu. Gdy opasły tom „Biegnącej z wilkami” trafił na mój stos „do recenzji”, góra wypiętrzyła się zdecydowanie, żeby potem wywołać serię twórczych eksplozji w mojej głowie.
Clarissa Pinkola Estes- autorka książki, o której więcej za chwile, z wykształcenia jest doktorem psychologii entnoklinicznej. Pracuje jako terapeutka, jest poetką i pisarką, zajmuje się swoją wielką rozgałęzioną rodziną. Wypowiada się na tematy społeczne, przygotowuje nagrania radiowe, maluje, komponuje, tłumaczy, uczy pisania i kontemplacji, wykłada literaturę, psychologię, poetykę mitów… Nic dziwnego, że napisanie „Biegnącej z wilkami” zajęło jej dwadzieścia pięć lat.
Nie spieszcie się z czytaniem – powtórzę za autorką. „Pisałam tę książkę bardzo długo i bardzo powoli. Pisałam, odchodziłam, rozmyślałam o niej, wracałam, dopisywałam coś, znowu odchodziłam…”- zdradza Clarissa Pinkola Estes na 611 stronie , czyli na około 100 przed końcem.
Zalecenie autorki podświadomie zaczęłam wprowadzać w życie już po 40 stronie. Mały fragment, rozmyślanie i powrót…
Książka jest dokumentem zarówno psychologicznym, jak i duchowym, w różnych księgarniach klasyfikuje się ją jednocześnie do różnych działów: psychologii, poezji, studiów kobiecych, religioznawstwa. Zdecydowanie, wymyka się ona jednoznacznym kategoriom.
O czym jest „Biegnąca z wilkami”?
O potężnej sile, która drzemie w każdej kobiecie, o bogactwie instynktów, twórczej mocy, odwiecznej, prastarej mądrości. To opowieść o dzikiej kobiecie i jej naturze, zagrożeniach płynących z nakazów ucywilizowania i wtłoczenia jej w sztywne role i schematy. To także wnikliwa analiza i próba poradnikowego ujęcia problemów powrotu do siebie, radzenia sobie z gniewem, czy przebaczeniem.
Autorka prowadzi nas poetycką, czasem szamańską, metaforyczną, mistyczną ścieżką narracji opowiadając alegoryczne przypowieści, baśnie, z których czytelnik może czerpać wiedzę uniwersalną. Potem, proponuje swoje wyjaśnienia stosując klucz psychoterapeutyczny i antropologiczny. Mit o Filoktecie służy jej do opowiedzenia o trwonieniu życia na mozolnym wspinaniu się na szczyt, by poniewczasie stwierdzić, że to nie ten szczyt.
Chociaż niektórzy analitycy szkoły Junga uważali Andersena za neurotyka, a jego dzieła za pozbawione wartości badawczej to jednak „Brzydkie kaczątko” i „Czerwone trzewiczki”, dzięki Clarissa Pinkola Estes, uzyskują nowe światło interpretacji. Przy analizie „Dziewczynki z zapałkami” rozmyślamy m.in. o życiu pośród obojętnych i nieczułych ludzi.
Clarissa Estes odkrywa przed uważnym czytelnikiem różnorodność międzykulturowych mitów, baśni i legend, wnikliwie je analizuje, co sprawia, że opowieści te stają się pełne nieznanych dotąd treści i znaczeń.
W „Biegnącej z wilkami” znajdujemy także fragmenty o Janis Joplin i innych kobietach uzależnionych, które straciły instynkt przetrwania, a rozwinęły w sobie mechanizmy prowadzące do jego zaniku. Interpretacja „Czerwonych trzewików” doprowadza m.in. to tego rodzaju konkluzji.
O potrzebie fizycznej bliskości pisze wspominając kobiety z plemienia Tehuana, które poklepują się i dotykają małych dzieci, babć, dziadków, jedzenia, ubrania, zwierząt domowych i siebie. Jest to społeczność bardzo wrażliwa na dotyk, w której ludzie czują się szczęśliwi -wyjaśnia i dodaje, że przypomina to igraszki wilków, zderzających się ze sobą w wirującym tańcu. Taki cielesny kontakt jest komunikatem: „Jesteś z nami, jesteśmy z tobą”.
To gruby tom, z przypisami, które można czytać niezależnie i z obszerną bibliografią.
Autorka zaprasza zarówno kobiety, jak i mężczyzn do królestwa ducha prawdy, który rozbudza, uzdrawia, rzuca wyzwania, łączy i raduje.
Książkę przetłumaczono na dziewiętnaście języków, przez dwa lata pozostawała na liście bestsellerów „New York Timesa”, wysoko ceniona jako klasyczna i doniosła praca na temat wewnętrznego życia kobiety.
Czytajcie, wgryzajcie się i wracajcie, bo warto. To opowieść działająca jak lekarstwo.
tekst: Dorota Olearczyk
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i Ska
Szóstego grudnia w Arsenale odbył się wernisaż wystawy malarstwa Mariana Waldemara Kuczmy.
Tak, o swojej wystawie, pisze sam artysta:
„Wystawa Iluminacje błękitu jest kolejną odsłoną mojego malarstwa. Ze względu na 25-lecie mojej pracy twórczej jest wystawą szczególną, stanowi bowiem podsumowanie pewnego etapu działalności artystycznej. Z założenia nie jest prezentacją retrospektywną, lecz pokazem wybranych prac zrealizowanych na przestrzeni kilku ostatnich lat.
Na wystawie zaprezentuję kilkanaście wielkoformatowych obrazów, w których zapisuję swoje myśli i emocje. Z obrazów tych wydobywam energię, blask, ducha, materię. Bogactwo i ascetyzm.
Pośrednio wystawa jest hołdem złożonym kolorowi szczególnemu, jakim w moim odczuciu jest kolor Niebieski. Obsesyjne wręcz stosowanie go w obrazach wynika z przekonania, że w wyjątkowy sposób działa on na nasze zmysły i naszą wrażliwość. Stosując zasadę kontrastu, na wystawie zaprezentowane będą również prace utrzymane w innych tonacjach kolorystycznych. Wszystkie te kompozycje odnoszą się do źródeł moich inspiracji malarskich, którymi w głównej mierze jest pejzaż, reminiscencje z podróży, ikona, oraz mistrzowie malarstwa.
Wystawie będzie towarzyszył katalog mojego malarstwa (o tym samym tytule) Iluminacje błękitu, którego wydawcą jest Akademia Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu, współwydawcą: Muzeum Miejskie Wrocławia.”
„Iluminacje błękitu” można oglądać w Arsenale do 14 stycznia 2019 r.
foto: Julian Olearczyk i Dorota Olearczyk
Przed premierą „Halki” w Operze Wrocławskiej odbyło się spotkanie z realizatorami i twórcami nowej inscenizacji najpopularniejszej polskiej opery. Spektakl reżyseruje Grażyna Szapołowska.
Koncepcja plastyczna „Halki” według Szapołowskiej będzie czarno- perłowa z domieszką krwistej czerwieni obecnej na sukni tytułowej bohaterki. – Wprowadzę na scenę szczury – mówi reżyserka, które są archetypem cienia i tajemnicy. Zespół baletowy metaforycznie zainscenizuje te ssaki. Pojawi się też pies jako symbol przyjaźni i jako opiekun dzieci. Finałowa scena ma być zaskoczeniem dla widza.
Twórcy zapowiadają ruchomą scenografię. – Góry będą oddychać, tak jak oddycha jeden człowiek w brzuchu drugiego człowieka- dodaje reżyserka.
Możemy spodziewać się słynnego mazura i tańców góralskich- zdradza maestro Marcin Nałęcz- Niesiołowski, który poprowadzi orkiestrę.
Scenografię i kostiumy przygotowuje Brage Martin Jonassen, choreografię – Krzysztof Trebunia-Tutka i Klaudia Carlos Machej, reżyserią światła zajmuje się Tomasz Filipiak, ruch sceniczny opracowuje Anna Szopa-Kimso, a projekcje multimedialne i mapping- Piotr Maruszak.
W roli Halki zobaczymy i usłyszymy, w zmiennej obsadzie: Joannę Zawartko, Natalię Rubiś i Annę Lichorowicz, w rolę Jontka wcielą się – Jury Horodecki i Zdzisław Madej, w Stolnika – Tomasz Rudnicki i Bartosz Urbanowicz, a Zofię zagra – Karolina Filus i Hanna Sosnowska.
Premiera „Halki” w Operze Wrocławskiej – 14 grudnia, kolejne spektakle 15, 16 i 18 grudnia.
oprac. Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk
Taki koncert odbywa się we Wrocławiu tylko raz w roku! Organizowany przez Fundację „Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań” cykl „Biblia i muzyka” to wyjątkowe wydarzenie muzyczne, duchowe i kulturowe, na które zaproszeni są wszyscy zainteresowani (wstęp wolny).
Tegoroczny koncert „Biblia i muzyka: Psalm nr 88/87/ „Panie, Boże mego zbawienia” odbędzie się 9 grudnia o 18:00 w Kościele Opatrzności Bożej we Wrocławiu, ul. Kazimierza Wielkiego 29.
Usłyszymy koncert w wykonaniu Chóru Synagogi Pod Białym Bocianem pod batutą Stanisława Rybarczyka, przy akompaniamencie organów, na których zagra Piotr Rojek. Częścią występu, poprzedzającą śpiew Chóru, będzie dysputa, w której – już tradycyjnie – uczestniczyć będą przedstawiciele czterech wyznań obecnych w Dzielnicy Wzajemnego Szacunku:
-
ks. abp prof. dr hab. Jerzy Pańkowski (Prawosławny Ordynariusz Diecezji Wrocławsko-Szczecińskiej i Prawosławny Ordynariusz WP)
-
ks. biskup Waldemar Pytel (Biskup Diecezji Wrocławskiej, Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce)
-
ks. bp prof. dr hab. Andrzej Siemieniewski (Biskup Pomocniczy Wrocławski Wikariusz Generalny)
-
rabin Stas Wojciechowicz (rabin z Synagogi „Ec Chaim Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie”)
Chór Synagogi Pod Białym Bocianem jest jedynym chórem synagogalnym w Polsce. Powstał w kwietniu 1996 roku z inicjatywy wrocławskiego dyrygenta Stanisława Rybarczyka oraz studentów i absolwentów Akademii Muzycznej we Wrocławiu, a także dzięki przychylności Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu. Zespół śpiewa m.in. utwory kompozytorów żydowskich, głównie muzykę synagogalną. Popularyzuje pieśni wybitnego wrocławskiego kantora, wykładowcy wrocławskiego Seminarium Rabinackiego w latach 1844-1889 Moritza Deutscha. Współpracuje z Europejskim Centrum Muzyki Żydowskiej w Hanowerze kierowanym przez Andora Izsáka. Krytyka muzyczna wyraża się o Chórze niezwykle entuzjastycznie, podkreślając wspaniałe umiejętności zespołu, a także niepowtarzalną atmosferę koncertów. Zespół występuje regularnie w Polsce i za granicą. Bierze udział w licznych wydarzeniach muzycznych, m.in.: Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, Festiwalu Wratislavia Cantans, Festiwalu Warszawa Singera, wrocławskim Festiwalu Kultury Żydowskiej SIMCHA, Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, Festiwalu Gaude Mater w Częstochowie, Muzycznym Festiwalu w Łańcucie, Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie nad Menem. Chór uczestniczył w obchodach rocznicy Nocy Kryształowej w Hanowerze, Brunszwiku, Berlinie, Hamburgu i Görlitz. Wykonywał koncerty z najsłynniejszymi kantorami świata: Josephem Malovanym z Nowego Jorku, Alberto Mizrahim z Chicago, Moshe Schulhofem z Miami, Roslyn Barak z San Francisco, Shmuelem Barzilaiem z Wiednia, Moshe Sternem z Jerozolimy /kantorem Wielkiej Synagogi/, Laszlo Fekete z Budapesztu, Avitall Gerstetter z Berlina, Davidem Ullmannem z Jerozolimy, Israelem Randem z Tel- Awiwu. Chór współpracował także z Justyną Steczkowską, Mateuszem Pospieszalskim, Bente Kahan, a także z Orkiestrami Symfonicznymi Filharmonii Wrocławskiej, Częstochowskiej, Dolnośląskiej, Podkarpackiej, Orkiestrą Leopoldinum, Polsko-Niemiecką Młodą Filharmonią.
Pierwsza płyta Chóru zatytułowana „Shalom” ukazała się w 1998 roku nakładem firmy Koch International „Shalom”. W swoim dorobku Chór posiada także wydaną w Niemczech płytę „Das verstummteLied – die Musik der zerstörten Synagogen” – „Pieśń, która zamilkła – Muzyka zniszczonych Synagog” oraz płytę wydaną w 2006 roku z okazji 10-lecia. 15-lecia zespołu zaowocowało zarejestrowaniem w 2011 roku jubileuszowych koncertów z udziałem berlińskiej kantorki Avitall Gerstetter, we Wrocławiu oraz w Hanowerze.Kolejnym ważnym i owocnym pod względem twórczym jubileuszem było 20-lecie działalności artystycznej Chóru Synagogi Pod Białym Bocianem obchodzone w 2016 roku. Jubileusz został zainaugurowany podczas XVIII Festiwalu Kultury Żydowskiej SIMCHA we Wrocławiu, koncertem z udziałem kantora młodego pokolenia – Yosepha Schwartza z Izraela. Spośród kolejnych koncertów z okazji 20-lecia warto wymienić występ w nowopowstałym Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, w Filharmonii Podkarpackiej – koncert z udziałem najwybitniejszego kantora naszych czasów i wielkiego przyjaciela Chóru – Josepha Malovanego z Nowego Jorku oraz Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej, koncerty we Wrocławiu i Berlinie z udziałem kantora Moshe Fishela oraz w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN – koncert z akompaniamentem wybitnego organisty, stale współpracującego z Chórem – Piotra Rojka. Zespół uświetnił także koncertem 78. Rocznicę Nocy Kryształowej w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Rok jubileuszu 20-lecia zaowocował ponadto wydaniem płyty z Josephem Malovanym, który odbył się podczas Wratislavi Cantans w 2005 roku.
Piotr Rojek – ukończył studia w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu na Wydziale Instrumentalnym w klasie organów prof. Andrzeja Chorosińskiego oraz na Wydziale Kompozycji, Dyrygentury, Teorii Muzyki i Muzykoterapii w klasie kompozycji prof. Zygmunta Herembeszty i prof. dr. hab. Krystiana Kiełba. Artysta koncertował m.in. w Czechach, Finlandii, na Łotwie, w Niemczech, Norwegii, Słowacji, Szwecji, Ukrainie, Wielkiej Brytanii oraz na Wyspach Ålandzkich. Prowadzi także kursy mistrzowskie w kraju i za granicą. Pracuje na stanowisku adiunkta w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. W 2002 roku uzyskał kwalifikacje artystyczne I stopnia. W roku 2012 zrealizował przewód habilitacyjny. Jest kierownikiem Katedry Organów, Klawesynu i Muzyki Dawnej. Prowadzi również działalność pedagogiczną w Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. Ryszarda Bukowskiego we Wrocławiu (od września 2012 roku pełni obowiązki Dyrektora Szkoły). Artysta prowadzi ożywioną działalność koncertową, zarówno w kraju jak i za granicą (Czechy, Finlandia, Niemcy, Norwegia, Słowacja, Szwecja). Koncertował na wielu prestiżowych festiwalach, m.in. w Kamieniu Pomorskim, Oliwie, Warszawie, we Wrocławiu i w Katowicach, występując m.in. z Maestrą Teresą Żylis-Gara. Ma także w dorobku nagrania archiwalne dokonane dla Rozgłośni Polskiego Radia i Telewizji Polskiej. Jest dyrektorem artystycznym Festiwali Organowych o randze międzynarodowej – m.in. w Nowogrodźcu, Oleśnicy i w Wołowie (Cantus Organi). Ma w dorobku kilkanaście płyt. Nagrana w 2005 roku płyta (Dux 0520) na zabytkowych organach Adama Horacego Caspariniego w Wołowie otrzymała nominację do prestiżowej nagrody Polskiej Akademii Fonograficznej FRYDERYK. Jest także ekspertem w dziedzinie budownictwa organowego, przewodniczącym komisji organowej Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej oraz konsultantem Centrum Edukacji Artystycznej.
Stanisław Michał Rybarczyk – dyrygent, animator kultury, menedżer i pedagog. Przez lata kariery artystycznej związany jako dyrygent z Operą Wrocławską, Filharmonią Wrocławską, Ośrodkiem Polskiego Radia i Telewizji we Wrocławiu, Wojewódzkim Domem Kultury, Centrum Sztuki IMPART, Agencją Artystyczną Pro Musica, Akademią Muzyczną we Wrocławiu, Liceum Muzycznym we Wrocławiu, Filharmonią Sudecką w Wałbrzychu oraz Theater Goerlitz /Niemcy/. Twórca i wieloletni dyrektor artystyczny Zespołu Kameralnego Polskiego Radia i Telewizji we Wrocławiu, Chóru Synagogi pod Białym Bocianem we Wrocławiu, Polsko – Niemieckiej Młodej Filharmonii Dolny Śląsk, Chóru Kameralnego Filharmonii Wrocławskiej i szeregu innych zespołów. Występował wielokrotnie w większości krajów europejskich oraz w Chinach. Twórca i dyrektor artystyczny wrocławskich Wieczorów Tumskich, Koncertów Hawdalowych oraz Festiwalu Kultury Żydowskiej SIMCHA (wraz z Karoliną Szykier – Koszucką). Dyrektor artystyczny Fundacji PRO ARTE, dyrektor Agencji Artystycznej Art & Business Direction, przewodniczący zarządu Fundacji „Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań”, wiceprezes zarządu i dyrektor artystyczny Fundacji „PRO ARTE 2002”. We wrocławskiej Dzielnicy Wzajemnego Szacunku powołał do życia cykl „Biblia i Muzyka”, zainicjował warsztaty „Śpiewaj z rabinem, pastorem i księdzem”, założył ponadto dyskusyjny Salon Dzielnicy Wzajemnego Szacunku.
Wstęp wolny.
Wyjątkowy koncert, bo jedyny w Polsce, odbył się w Starym Klasztorze w Sali Gotyckiej w środę 28 listopada. Klubowy szum, brzęk szkła i rozmowy milkły, gdy 29- letni gitarzysta i pieśniarz wychodził na scenę, żeby zabrać nas w muzyczną podróż po świecie swojej wrażliwości i niezwykłej wyobraźni, dwa razy po 45 minut z przerwą na autografy i zdjęcia.
W zapowiedzi koncertu zorganizowanego przez Wrocławskie Towarzystwo Gitarowe czytamy:
Młody australijski piosenkarz, autor tekstów i wirtuoz gitary wywodzi się ze stajni talentów Giny Mendello – wieloletniej managerki Tommy’ego Emmanuela. Podążając śladami muzykującego ojca, po raz pierwszy wziął do rąk swój ulubiony instrument jako pięciolatek. W wieku 12 lat zaczął pisać utwory i już jako nastolatek występował solo, gdzie tylko mógł, szlifując swoje umiejętności. W wieku 18 lat opuścił szkołę i wyruszył w trasę koncertową. Przez następne pięć lat przemierzał Amerykę Północną, Europę, Nową Zelandię i oczywiście swoją ojczyznę – Australię, grając na niezliczonych festiwalach. Dziś Daniel znany jest nie tylko ze swoich melodyjnych, wręcz romantycznych piosenek, ale też z dużej swobody scenicznej i dynamicznych występów. Na jego one-man-show składają się: liryczno- rockowy wokal, znakomita fingerstyle’owa gitara oraz świetny kontakt z publicznością.
Daniel Champagne swoim wyjątkowym wokalno-gitarowym show zainaugurował cykl Guitar Masters Fingerstyle Series.
Podczas wieczoru w Starym Klasztorze pieśniarz i gitarzysta cały był muzyką którą grał i śpiewał. Przechodziła przez niego fala dzięków, rytmów, słów i wzruszeń w sposób wyjątkowy. Zarażał widzów jakimś niezwykłym skupieniem przeplatanym nerwowym pulsem.
Nawet jak stroił gitarę to robił to tak, jakby wprowadzał widza w nowy muzyczny świat kolejnego utworu. Daniel Champagne był zjawiskowo nietypowy, uroczo odruchowy, choreograficznie naturalny i oryginalny, zadziwiający w swej kreacji scenicznej. Chociaż to chyba nie była kreacja, a naturalna potrzeba wyrażania emocji. Ale przede wszystkim emanował ciepłem, pięknym brzmieniem głosu i gitary, prawdą sceniczną, która elektryzowała i nie pozwalała oderwać ucha, ani oka od niezwykłego artysty.
Łamaną, ale wdzięczną polszczyzną Daniel powiedział przed bisem, że bardzo się cieszy, że tu jest, a w języku angielskim wyraził nadzieję, że tu wróci. My też na to liczymy.
tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk i Dorota Olearczyk