Mikołajkowy wieczór można było spędzić przeciskając się wśród kramów i tłumów turystów na jarmarku we wrocławskim Rynku, ale można było też usiąść na widowni kameralnego klubu Firlej i wyruszyć we wzruszającą podróż z nieprzeciętną interpretatorką piosenki aktorskiej. Kto z Rynku zdążył dojechać lub przybiec na Grabiszyńską mógł poczuć dużą satysfakcję z wieczoru spędzonego z Agatą Klimczak – Kołakowską.
Artystka teatru piosenki zabrała nas muzyczną drogą do Barcelony, Sarajewa, Paryża, Amsterdamu i innych symbolicznych miejsc. „Podróż” to tytuł pierwszego autorskiego recitalu Agaty Klimczak-Kołakowskiej, ale także metafora jej ścieżki artystycznej i osobistej. Znana z wielu scenicznych przedsięwzięć – aktorka, wokalistka, producentka i dyrektor artystyczna Teatru Piosenki – tym razem na muzyczną wycieczkę zabrała nas w towarzystwie trójki muzyków. Na scenie z Agatą śpiewali i grali Bartłomiej Abramowicz (fortepian i śpiew), Mateusz Dwornik (gitara basowa) oraz Radosław Pilarz (perkusja).
Agata Klimczak-Kołakowska – absolwentka krakowskiej PWST, związana z wieloma projektami muzycznymi i teatralnymi, jak mało kto wie, jak interpretować piosenkę, żeby stworzyć z niej małą, przejmującą etiudę teatralną i potrafi tę wiedzę zastosować w praktyce estradowej.
W programie jej recitalu znalazły się utwory m.in. Leonarda Cohena, Charles’a Aznavoura, Jaromira Nohavicy w przekładach męża artystki Romana Kołakowskiego, czyli wybitnego tłumacza i twórcy tekstów. O wydarzeniach poświęconych pamięci kompozytora, poety, piosenkarza, tłumacza pisaliśmy na łamach Pik-a ( https://pik.wroclaw.pl/pamieci-romana-kolakowskiego/#prettyPhoto https://pik.wroclaw.pl/non-est-finis-gwiazdy-w-holdzie-romanowi-kolakowskiemu-koncert-w-teatrze-polskim/)
Podczas sobotniego wieczoru w Firleju nie zabrakło także żartobliwych utworów m.in. Mariana Hemara.
„Podróż” Agaty Klimaczak- Kołakowskiej przerodziła się w emocjonalną i refleksyjną opowieść muzyczną, w której humor mieszał się z nostalgią, a klasyka piosenki literackiej spotkała się z nową interpretacją. Wspomnienie, wzruszenie, marzenie i żart przeplatały się ze sobą i łączyły w spójną, czułą i interesującą całość.
„Cyganerię”, „Sarajewo”, „A Lwów to dla mnie zagranica…” słuchaliśmy ze łzami w oczach, żeby potem śmiać się przy „Diecie ” Hemara i nucić szlagword „Ten wąski ach ten wąski”.
Oprac. i fot. Do
Publicystyka:
https://pik.wroclaw.pl/pamieci-romana-kolakowskiego/#prettyPhoto
„Non est finis”- gwiazdy w hołdzie Romanowi Kołakowskiemu | koncert w Teatrze Polskim
Najnowsza książka Ewy Woydyłło to wielozmysłowa przyjemność. Treść i forma tworzą estetycznie wyróżniającą się na rynku księgarskim publikację, która przyciąga wzrok zielonością okładki, delikatną fakturą i przyjemnym w dotyku materiałem. Potem cierpliwie oświetla świat optymizmem i zachęca do dbania o siebie.
Ceniona psycholożka, autorka poradników pełnych wiary w nieskończone możliwości, jakie możemy w sobie odkryć, by świadomie kierować swoim życiem tym razem pisze o sztuce świętowania życia. Zbiera w jeden tom trzy rozdziały: „Sekrety kobiet”, „Buty szczęścia” i „Drogę do siebie” i daje zwielokrotnioną szansę na lekturowe odkrycia i świadome smakowanie codzienności.
Autorka porusza kwestie związane m.in. depresją, stratą, krzywdą, noszeniem masek, alkoholizmem, zaburzeniem łaknienia i starością. Dotyka też tematów pracy nad związkiem oraz budowania więzi. Zwraca uwagę na bardzo ważną rolę śmiechu w życiu i zachęca do celebrowania codzienności.
Bogate doświadczenie zawodowe autorki i prosty język narracji są dużym walorem publikacji. Konstrukcja poradnika daje szansę- nawet przypadkowemu czytelnikowi- znaleźć w zbiorze zapisków psychoterapeutki z doświadczeniem coś ważnego dla siebie.
„Świętowanie życia” Ewy Woydyłło to piękna publikacja, która dobrze komponuje się z zielonością grudniowej choinki i ciepłem zdrowych relacji.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.
Andrzejki z Andrzejem Poniedzielskim to wyśmienita okazja na zamianę tradycyjnego wróżenia z fusów i lania wosku na uzdrawiającą parapsychologię spotkania i przyjmowanie prezentów utkanych z metaforycznych fraz i słów. Mistrz słowa i wirtuozi interpretacji piosenki – na jeden scenie, subtelni i czuli na słowo – muzycy, stęsknieni za wartościowym słowem – widzowie… te trzy elementy (pozwolę sobie zapożyczyć frazę od Wojciecha Młynarskiego) złożyły się na wyjątkowy wieczór w Imparcie. Zawdzięczamy go także organizatorom – Strefie Kultury Wrocław. To tutaj planują i zapraszają do Wrocławia wybitnych artystów piosenki, a my w kalendarium wydarzeń kulturalnych na długo przed planowanym wydarzeniem czytamy„bilety wyprzedane”. Sukces frekwencyjny nie jest oczywiście najważniejszy dla widzów. Publiczność ogrzewa się w cieple wydarzeń, żeby nie „zlistopadzieć”, żeby przylgnąć do mądrej piosenki, żeby zanucić „Trzymaj się swoich chmur, mieszkaj tam bywaj tu…”, żeby pośmiać się z subtelnej satyry i nienachalnego żartu typu, „pada, ale tylko z góry”, jak to było 29 listopada, podczas andrzejkowego zdarzenia.
Sobotni wieczór w Imparcie był spotkaniem z wybitnym poetą piosenki, Andrzejem Poniedzielskim i gośćmi specjalnymi. Andrzejki z Andrzejem Poniedzielskim „50 lat na scenie & 70 lat życia” to program, o którym już pisaliśmy na łamach PIK-a – https://pik.wroclaw.pl/andrzejki-z-andrzejem-poniedzielskim-jubileuszowy-koncert-w-imparcie/ Tym razem imieninowo- artystyczno- urodzinowa okazja do świętowania przybrała niecą inną formę. Andrzej Poniedzielski wystąpił z aktorką Sylwią Różycką oraz aktorem i wokalistą Marcinem Januszkiewiczem (fenomenalnym interpretatorem piosenki). Warstwę muzyczną wieczoru zapewnił zespół w składzie: Paweł Jabłoński, Jakub Chmielarski i Tomasz Piątek.
Andrzej Poniedzielski – poeta, satyryk, autor piosenek i niepowtarzalny komentator codzienności – zaprezentował swój autorski program, w którym ironia spotyka się z melancholią, a dowcip z poetycką refleksją. W programie wieczoru znalazły się piosenki i teksty napisane przez jubilata. Publiczność słuchała znanych i lubianych utworów zagranych i zaśpiewanych w klasycznych aranżacjach i nowych interpretacjach, a wszystko w eleganckiej i subtelnej oprawie scenicznej.
Andrzej Poniedzielski ironię podszywał melancholią, żart otulał nutą nostalgii i autoironii, cytował wytrychy słowne typu – „Jeżeli się czegoś bardzo, bardzo chce, to – to się na pewno ziści” i zabawnie je pointował „szkoda, że to tylko siku dotyczy”. Wieczór prowadził drogą wiary, miłości, umiarkowanej nadziei, by na koniec natchnąć widzów optymizmem lub choćby dać jego dyskretne sugestie. Recytował fragmenty swoich wierszy – „Życie – stary sposób na zbieranie zdziwień/ Kończy się dość jednak nieszczęśliwie- bowiem śmiercią”. Nienachalny optymizm zawoalował w oryginalnym tekście do utworu Leonarda Cohena „Tęsknij za kolejnym dniem”.
„To już drugie regionalne powstanie” – tak podziękował za owacje na stojąco, które nie pozwalały artystom zejść ze sceny bez obietnicy bisów.
Z Impartu wychodziliśmy z bagażem wypełnionym okruchami inteligentnego humoru i życiowej mądrości. Będziemy je wypakowywać stosownie do okazji i okoliczności. Jest z czego czerpać.
Oprac. i fot. do
Firlej powrócił z nową odsłoną cyklu „Męska Strona Piosenki”. (PIK-owe relacje z koncertów w ramach „Męskiej Strony Piosenki” dostępne są tutaj – https://pik.wroclaw.pl/tag/meska-strona-piosenki/). Po rewelacyjnych recitalach Jacka Bończyka, Marcina Januszkiewicza i Kacpra Kuszewskiego Strefa Kultury Wrocław zaprosiła do klubu na ul. Grabiszyńskiej – Janusza Radka. Jego koncert był uroczym starciem ze złośliwościami rzeczy martwych zakończonym sukcesem silnie osadzonym na ogromnym talencie artysty.
Na początek warto wspomnieć, że „Męska Strona Piosenki” to cykliczne wydarzenie, które odkrywa i celebruje złożoność męskiej wrażliwości poprzez muzykę. W świecie pełnym wyzwań dla współczesnych mężczyzn projekt ten staje się przestrzenią artystycznej ekspresji, w której wykonawcy mogą wyrażać swoje emocje i przemyślenia. Cykl nie tylko prezentuje różnorodne brzmienia i gatunki, ale także ukazuje męskie doświadczenie w całej jego wielowymiarowości. Taki pomysł na „Męską Stronę Piosenki” zdradzają twórcy. Autorska koncepcja odbija się szerokim echem wśród publiczności spragnionej kontaktu z piosenką aktorską, literacką, z piosenką, w której słowo, muzyka i interpretacja splatają się w zjawiskowe etiudy teatralne za sprawą talentu ich wykonawców.
28 listopada na scenie Firleja wystąpił Janusz Radek z programem „Z kosmicznej mgły”. Był to wieczór pełen emocji, muzyki, wspomnień i niespodzianek. Zaczęło się od kłopotliwych drobiazgów – działający nie tak jak trzeba mikrofon; oświetlenie, które zamiast oświetlać oślepiało… ale to wszystko Janusz Radek przekuł w walor swojego recitalu, tworząc klimat szczerego spotkania z publicznością wśród wspólnego śpiewania, śmiechu, rozmów, żartobliwych komentarzy. Janusz Radek z talentem łączenia różnorodności i przekuwania przeciwności losu w walor stworzył wyjątkowy wieczór posklejany w spójną, eklektyczną formę, w której miejsca klejenia stały się dodatkową wartością spotkania na żywo z artystą sceny.
Wybitne interpretacje piosenek „Skrzypek Hercowicz”, „Grande Valse Brillante”, „Wspomnienie” czy „Na moście w Avignon” i „Ja jestem wamp” poprzeplatał mniej znanymi utworami. W recital wplótł także zapowiedzi i grę na instrumentach zapętlających dźwięk. Stworzył wyjątkowy wieczór konstruowany na gorąco z zaskoczeń muzycznych.
Koncert „Z kosmicznej mgły” niekwestionowanego mistrza emocji, interpretacji i liryki był propozycją nie tylko dla wiernych fanów artysty. Na scenie Januszowi Radkowi towarzyszył Adam Drzewiecki – instrumentalista i producent odpowiedzialny za nowoczesne, elektroniczne aranżacje.
Kolejne wrocławskie spotkanie z oryginalnym artystą, który od ponad 30 lat zachwyca czterooktawowym głosem, perfekcyjną dykcją i sceniczną charyzmą 14 lutego w Imparcie.
Oprac. i fot. Do
Publicystyka:
https://pik.wroclaw.pl/tag/meska-strona-piosenki/
„Dusza. Historia ludzkiego umysłu” autorstwa Paula Hama, w przekładzie Filipa Godynia to potężna publikacja. Ogrom wiedzy i jej ciężar może onieśmielić niejednego potencjalnego czytelnika. To lektura wymagająca fizycznego i mentalnego oswojenia.
Niespełna tysiąc stron w formacie ocierającym się o A4 z dokładnymi przypisami, źródłami, lekturą uzupełniającą i indeksem. W spisie treści księgi o tytułach: geneza wiary, o byciu i stawaniu się, dusza na wojnie, proroctwo jako oś historii, prawda i piękno, bunt umysłu.
Trafiła mi się publikacja, która pretenduje do miana encyklopedii duszy, która zakotwicza się w czytelniczych możliwościach percepcyjnych fragmentami. Tutaj zamiast wstępu dostajemy preludium, a zamiast nadętych frazesów- prowadzoną z humorem narrację w poszukiwaniu „luksusowego odpoczynku w objęciach nieśmiertelności”.
O bogini miłości Afrodycie czytamy, że nie wyłoniła się wdzięcznie z muszli, jak to przedstawił Botticelli w swoim obrazie, ale powstała „ze skrzepu krwi z genitaliów Uranosa, kiedy jeden z jego synów, tytan Kronos, wykastrował ojca i cisnął jego skrwawione jądra w morze”.
Zaczepnie pyta nas autor:
„Gdybyś, czytelniku, mógł zaprosić na kolację jednego z dwunastu apostołów, to którego z nich być wybrał? Ja wybrałbym Judasza…”
Czym tak naprawdę jest dusza? Gdzie rodzi się nasza świadomość? -pyta Paul Ham zapraszając w porywającą podróż po ludzkim umyśle, dogłębnie analizując idee, które kształtowały historię świata aż do dziś. Z dużą starannością omawia religie i poglądy starożytnych cywilizacji, a następnie kontynuuje wędrówkę przez judaizm, chrześcijaństwo, islam, ale nie koncentruje się tylko na wierzeniach. Przedstawia doktryny oświeceniowe i dociera do najnowszych przekonań oraz osiągnięć współczesności (w tym rozwój technologii AI, neurobiologii, psychiatrii).
Autor przeprowadza także wywiad z ChatGPT, którego fragmenty dotyczą m.in. przyjaźni, relacji i uczuć. Na pytanie, czy ma duszę zdecydowanie odpowiada, że nie ma ani duszy, ani świadomości, nie jest bogiem i nie może się nim stać. Na koniec, Paul Ham (australijski historyk specjalizującym się w historii XX wieku) zostawia myśl o tajemnicy modlitwy, która jest ostatnim, nienaruszalnym obszarem prywatności.
Jeśli chcecie wybrać się krętą drogę w poszukiwaniu sensu to „Dusza. Historia ludzkiego umysłu” Paula Hama daje szansę na długie błądzenie po lądach i oceanach. Czytelnicze włóczęgostwo może wejść w krew i zamienić się w pielgrzymkę intelektualną do miejsc niezwykłych.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.
Wrocławianie mieli ostatnio niewątpliwą przyjemność wysłuchani i oglądnięcia koncertu Marka Bałaty i Dominika Wani. Unikatowe połączenie wybitnego głosu ludzkiego z brzmieniem fortepianu i talentami improwizacyjnymi obu artystów przyniosło piorunująco czarujący efekt artystyczny.
Utwór Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”, przejmujące wersy z poezji Stachury „Przysięgam wam, że płynie czas! /Że płynie czas i zabija rany! […] Tylko dajcie mu czas. Dajcie czasowi czas”, wspólne śpiewanie „Wszystkie róże są białe” z „Krwawych godów” Lorki- wszystko to płynęło ze sceny w tonie i rytmie mistrzów subtelnej improwizacji.
Marek Bałata oprócz sztuki wokalnej na najwyższym poziomie pokazał także zdolności konferansjerskie. Dzielił się z publicznością wspomnieniami z wrocławskiego okresu zafascynowania jazzem. Pozdrowił znakomitego trębacza Zbigniewa Czwojdę i pianistę Marka Markowskiego, którzy siedzieli na widowni sali Impartu.
Duet Marek Bałata & Dominik Wania w projekcie „Impromptus” był znakomitą propozycją Strefy Kultury na listopadowy, zimny wieczór. Koncert z pogranicza jazzu i poezji płynął intymnym i emocjonalnym nurtem spotkania z wybitnymi artystami.
Oprac. i fot. Do
W sobotę, 22 listopada 2025 roku we wrocławskim klubie Firlej, przy ul. Grabiszyńskiej spotkały się ze sobą poezja, muzyka i interpretacja. Autentyczność i prawda wykonawcza utworów śpiewanych przez artystów zaproszonych na festiwal „Pieśniarze Niepokorni” był okazją do wysłuchania sensów ukrytych w słowach Wysockiego, Brodskiego, Cohena, Kaczmarskiego, Czyżykiewicza, Kasprowicza i innych wybitnych poetów piosenki zaangażowanej.
W tegorocznej edycji festiwalu udział wzięli artyści kilku pokoleń. Radosław Fenger zaprezentował utwory Jacka Kaczmarskiego w autorskim wykonaniu. Osiemnastoletni wokalista i gitarzysty, którego interpretacje utworów Jacka Kaczmarskiego zyskały uznanie jurorów ogólnopolskich festiwali – dwukrotnie na przeglądzie twórczości Przemysława Gintrowskiego „Pamiątki” oraz na festiwalu piosenek Jacka Kaczmarskiego „Źródło wciąż bije”, wzbudził szczególny entuzjazm swoim wykonaniem „Obławy”.
Anastazja z Mariupola – piosenkarka i literatka przedstawiła autorski program, w którym znalazły się zarówno jej własne utwory, jak i piosenki Wiktora Coja. Kameralne, pianistyczne aranżacje wzbogaciła odwagą mówienia o sprawach trudnych soczystym językiem.
Wrocławski zespół Yanistan, znany z projektu „Piosenki internowanych”, zaprezentował m.in. nowy repertuar, przypominając, że muzyka może być świadectwem historii i międzypokoleniowych emocji, które nigdy nie tracą swojej aktualności. Wysocki w ich wykonaniu rozpalił emocje publiczności do czerwoności.
Po przerwie na scenie wystąpił Mirosław Czyżykiewicz – bard, malarz, gitarzysta, poeta, legenda polskiej sceny autorskiej. Jego koncerty od lat są synonimem artystycznej szczerości, zaś twórczość łączący lirykę z refleksją i subtelną ironią. I nie inaczej było podczas festiwalowego wieczoru w Firleju. Wzruszająca głębia interpretacji utworów, m.in. z programu „Ave”, którą zaproponował Mirosław Czyżykiewicz, zanurzyła publiczność w – rzadko dziś osiągalne – głębokim skupieniu potęgując wrażliwość na odczuwanie sensów, treści i emocji.
Zespół Trupięgi zaproponował eklektyczną, ciekawą w brzmieniu i wyrazie scenicznym podróż przez frazy z poezji Bolesława Leśmiana. Połączenie melancholii, grozy, czułości i rockowego sznytu przypadło do gustu publiczności XII edycji Festiwalu „Pieśniarze Niepokorni”.
Oprac. i fot. Do
Ok. 160 wydawnictw zaprezentuje swoją ofertę podczas 33. Wrocławskich Targów Dobrych Książek, które rozpoczną się w piątek, 5 grudnia w Hali Stulecia i potrwają do niedzieli 7 grudnia. Podczas imprezy ok. 170 pisarzy spotka się z czytelnikami na spotkaniach autorskich, a także na stoiskach wydawców.
WTDK będą towarzyszyły Targi Wszystkiego Dobrego, podczas których kilkudziesięciu wystawców zaprezentuje swoje wyroby rzemieślnicze, m.in. ekologiczną żywność, naturalne kosmetyki, autorską biżuterię, odzież i przedmioty sztuki użytkowej.
Godziny otwarcia targów:
- Piątek, 5 grudnia – godz. 12.00-19.00
- Sobota, 6 grudnia – godz. 10.00-20.00
- Niedziela, 7 grudnia – godz. 10.00-18.00
Wrocławskie Targi Dobrych Książek to jedna z największych i najstarszych tego typu imprez w kraju, która każdego roku, na początku grudnia, przyciąga do stolicy Dolnego Śląska tysiące miłośników literatury. Na wrocławskie targi przyjedzie m. in: Goran Vojnović, laureat przyznawanej przez Miasto Wrocław Literackiej Nagrody Angelus, Ałbena Grabowska, Wojciech Jagielski, Piotr Zychowicz, Bianka Bellová, Petra Dvořáková, Mark Brzeziński, Bogusław Chrabota, Elżbieta Cherezińska, Marek Krajewski, Maciej Siembieda, Tomasz Sianecki, Daniel Olbrychski, Marcel Moss, Ryszard Ćwirlej, Tomasz Stawiszyński, Joanna Flis, Tomek Bonek i wielu innych.
Czytelników, a także miłośników podróży zapraszamy na stoisko Gruzji, na którym będzie można spotkać ciekawych gości, m.in. pisarza i dziennikarza – Wojciecha Jagielskiego, czy tłumaczkę literatury gruzińskiej Magdalenę Nowakowską.
Podczas trwania Wrocławskich Targów Dobrych Książek wręczone zostaną dwie prestiżowe nagrody edytorskie: Pióro Fredry (publikacje dla dorosłych) oraz Dobre Strony (wydawnictwa dla dzieci i młodzieży). Wyróżnienia przyznawane są twórcom książek najatrakcyjniejszych pod względem graficznym i artystycznym.
W trakcie trwania targów będzie można podziwiać wystawę 37 prac nagrodzonych w konkursie plastycznym „Książkowe lato”. Organizowany w lipcu, przez Fundację Halo Targi konkurs, skierowany był do dzieci i młodzieży. Aby wziąć w nim udział, należało wykonać w dowolnej technice plastycznej ilustrację książki, czytanej w wakacyjnym otoczeniu. Do konkursu nadesłano 250 prac. Otwarcie wystawy i wręczenie nagród ufundowanych przez wydawców, zaplanowano na 5 grudnia o godz. 13.00.
Najmłodszych zapraszamy do strefy dziecka, gdzie będą czekały na nich wyjątkowe, edukacyjne, wielkoformatowe gry planszowe beGame, gdzie nauka spotyka się z zabawą, a wiedza zamienia się w przygodę pełną ruchu, współpracy i radości. Gry beGame to świetne narzędzie do pracy z dziećmi i młodzieżą – rozwijają kreatywność, logiczne myślenie i umiejętność działania w zespole. Planszówki w dużym formacie potrafią porwać małych i dużych graczy.






























































































